poniedziałek, 26 czerwca 2017

Euro U-21. Kompromitacja czy szczyt możliwości ?


W 2001 roku, Polska kadra U-18 zdobywa mistrzostwo Europy. Turniej był rozgrywany na boiskach Finlandii i był ostatnim w tej formule, ponieważ od tej pory do gry uprawnieni byli 19-latkowie. Trenowani przez Michała Globisza piłkarze ograli Hiszpanów (4:1),  zremisowali z Duńczykami  (1:1), oraz zwyciężyli z Duńczykami (3:2). W finale zaledwie ośmiozespołowego turnieju Polacy nie dali szans Czechom (3:1). Paweł Brożek, Sebastian Mila, Paweł Golański to nazwiska, które zna każdy kibic, jednak poza Tomaszem Kuszczakiem żaden z ówczesnych mistrzów nie zrobił porywającej kariery międzynarodowej. Tacy piłkarze jak Sierant, Napierała, Radler, czy Zawadzki są znani tylko prawdziwym zapaleńcom, którzy dogłębnie  śledzą piłkarską rzeczywistość. Kolejny raz sukces nie był efektem wieloletniego planu szkoleniowego, ani nie stał się przyczyną rozważań na temat stworzenia takowego. W sposób oczywisty zamazał obraz, a efektem tego jest fakt, że przy każdym kolejnym niepowodzeniu, możemy natknąć się na szereg nawiązań do drużyny z Finlandii i stwierdzeń mówiących o zmarnowanych pokoleniach zawodników.


Powyższy wstęp pokazuje nam, że sukces w turnieju młodzieżowym nie przyniósł żadnych namacalnych korzyści i o niczym tak naprawdę nie świadczył. Skoro tak, to czy porażkę w tegorocznych Mistrzostwach Euroy u-21 powinniśmy traktować w kategoriach blamażu i powodu do wstydu ?

Zacznijmy od tego, że jak w przypadku każdego większego turnieju, w którym udział biorą Polskie reprezentacje, oczekiwania i apetyty kibiców były rozbudzone zdecydowanie ponad miarę. Wystarczy spojrzeć na ligi, w których grają zawodnicy innych reprezentacji, ale przede wszystkim na liczbę minut, które spędzili na boisku w ostatnim sezonie. Balonik pompowany był od dobrych kilku miesięcy i choć zawodnicy nie pokazywali tego na filmikach z ,,wnętrza kadry" na pewno czuli ogromną presję, oraz konieczność odniesienia sukcesu. Większość mediów nie znając realiów naszej reprezentacji u-21, patrzyła na nią przez pryzmat pierwszej drużyny, która jest w najlepszym okresie w swojej historii. Oczywiście sukcesy kadry A nie mają za wiele wspólnego z drużynami młodzieżowymi, jednak dla wielu osób była to podstawa do tego, żeby od zespołu u-21 oczekiwać prezentowania się na poziomie 5 drużyny w rankingu FIFA. To niezdrowe zjawisko od wielu lat przesiąknęło do naszych mediów i stało się swego rodzaju tradycją, która bynajmniej nie przynosi pozytywnych skutków.

Obecnie w naszym kraju możemy zaobserwować nieprzerwany rozwój w zakresie szkolenia młodzieży, który za kadencji Zbigniewa Bońka zdecydowanie nabrał rozpędu. PZPN utworzył i mocno rozwija Narodowy Model Gry, który ma być największym filarem systemu szkolenia i być punktem wyjścia dla trenerów z całego kraju. Dodatkowo na terenie całej Polski powstają liczne akademie, których właściciele w większości przypadków szukają sposobu na zarobek, a nie rozwoju polskiej myśli szkoleniowej, jednak mimowolnie przyczyniają się do podwyższenia poziomu trenowania (chociażby walka z konkurencją). Jednakże w dalszym ciągu piłkarze, którzy są "wyprodukowani" w Polsce obarczeni są ogromną ilością niedostatków piłkarskich. W większości przypadków są to niestety niedostatki o charakterze fundamentalnym, co dobitnie pokazały mecze ze Słowacją, Szwecją, a przede wszystkim Anglią.

Z pewnością nie możemy też tłumaczyć słabego występu naszej reprezentacji wiekiem, mówiąc że są to zawodnicy młodzi, którzy mają jeszcze czas na rozwój. Należy pamiętać, że w Mistrzostwach Europy u-21 grają nie tylko zawodnicy do 21 lat, ale także ci o rok, czy dwa starsi. Zatem w przypadku zawodników 21,22, czy 23-letnich błędem byłoby nazywanie ich juniorami. Na całym świecie, zawodnicy w tym wieku powinni być już w pełni ukształtowani i zdolni do prezentowania swojego najwyższego poziomu. Wydaje mi się, że w tej kwestii nadal jesteśmy "zacofani" w stosunku do innych krajów. U nas zawodnik praktycznie do 24 lat uważany jest w dalszym ciągu za  talent, który może się rozwijać w nieskończoność. Powinniśmy wyjść w końcu z tego błędnego myślenia i zacząć traktować  22,23 - latków jako pełnoprawnych członków zespołu.

W samej grze zawodników naszej kadry mogliśmy dostrzec wyraźne braki w wyszkoleniu taktycznym, za które nie możemy winić w pełni trenera Dorny. Należy pamiętać, że spotyka się on z tymi chłopakami wyłącznie na zgrupowaniach kadry, które nie trwają dłużej niż 2 tygodnie.  Jednak to, że drużyna która od długiego czasu wie, że będzie grała w Mistrzostwach Europy i przygotowuje się praktycznie wyłącznie do nich, nie ma wypracowanych chociaż podstawowych schematów rozegrania stałych fragmentów, to wina wyłącznie sztabu szkoleniowego. Choć daleko mi do krytyki trenera Dorny, ponieważ jestem świadomy jakim materiałem ludzkim dysponował, to jednak trzeba przyznać, że po raz kolejny drużyna prowadzona przez niego nie miała żadnego wyrazu i nie było w niej widać  woli walki.

Podsumowując, poziom Mistrzostw Europy u-21 w Polsce jest nadzwyczaj wysoki i śmiem wątpić, że udałoby nam się zakwalifikować do nich, gdybyśmy mieli grać w eliminacjach.  W szkoleniu młodych zawodników nadal jesteśmy w tyle, jednak oczywiste jest, że nie da się tego zmienić w przeciągu kilku lat. Obecne działania i starania ludzi związanych ze środowiskiem piłkarskim mogą dawać nadzieje na to, że za 5-10 lat nasza młoda kadra będzie składać się w większości z zawodników pokroju Karola Linettego, którzy będą regularnie grać w najlepszych europejskich ligach.

2 komentarze:

  1. Nie zły post. Życzę dalszego tak dobrego pisania ;).
    http://pilkarska-pasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń